Warto walczyć nawet o jedno drzewo!

Od trzech lat Jerzy Buczyński z Olsztyna walczy o dwa wysokie, strzeliste dęby o wielkich pniach. Uczestnicy grupy Zielona ulica, zielona okolica spotkali się ze społecznikiem 26 marca na osiedlu Zatorze. Pan Jerzy opowiadał o dębach, które chce uratować przed wycięciem.

– Od ponad 35 lat mieszkam w tym samym bloku i obserwuję te drzewa z okna. Drzewa rosną na działce miejskiej, doskonale widać je z naszych okien. Wiosną widzę, jak gałęzie budzą się do życia, latem – jak liście dają dobroczynny cień, jesienią zbieram żołędzie, zimą podziwiam ich majestat – opowiadał nasz rozmówca. – Drzewa mają tu bagienne podłoże, znakomicie się czują w takich warunkach. Mają nawet swoje imiona – jedna z mieszkanek mojego bloku, ukrywająca się pod pseudonimem Nadzieja z Niedźwiedzia, nazwała je Adam i Ewa.

Niedźwiedź mówi „nie”

Teren zwany Niedźwiedziem (od Niedźwiedziego Bagna, które było tu dawniej) między ulicami Rataja, Jagiellońską, Bydgoską, Toruńską jest częścią historycznego podmiejskiego osiedla Olsztyna. Tu, w latach 30. ubiegłego wieku, w budynkach ze spadzistymi dachami mieszkali właściciele ogrodów, ciągnących się za ich domami. Dziś z historycznej zabudowy, częściowo wpisanej do gminnego rejestru zabytków, zostało niewiele, a piękne tereny po dawnych ogrodach są miejscem, gdzie wyrastają coraz wyższe budynki.
– Dowiedziałem się, że „nasze” drzewa są zagrożone – deweloper planuje w ich pobliżu zbudowanie budynku z garażem podziemnym – relacjonował grupie Jerzy Buczyński. – Postanowiłem działać razem z sąsiadami. Gdyby dęby zostały pomnikami przyrody, byłyby pod ochroną. Nasze dęby spełniają kryteria przewidziane dla pomników przyrody, ale miasto, które mogłoby ten tytuł nadać, postawiało warunek. Uzależniło nadanie tytułu od skomunikowania działki gminnej, na której rosną, z drogą publiczną. My godzimy się jedynie na przejście piesze, na dojazd już nie. Spór od ponad trzech lat rozpatruje sąd.

Drzewo roku

Pomnikiem przyrody może zostać drzewo, które wyróżnia się na tle innych drzew tego samego gatunku w okolicy. Może być wyjątkowe, ze względu na rozmiar, wiek, pokrój lub wyjątkowe walory przyrodnicze, naukowe, kulturowe, historyczne lub krajobrazowe. Społecznicy z Zatorza mają sporą dokumentację dotyczącą dębów zagrożonych wycięciem.
– Chciałem zwrócić uwagę na sprawę dębów, których wiek jest oceniany na 150 lat. I postanowiłem wspólnie z Fundacją Warsztat Zmiany zgłosić je do ogólnopolskiego konkursu „Drzewo roku”. Dzięki mobilizacji mieszkańców Olsztyna zdobyły trzecie miejsce w 2023 roku – opowiada społecznik, który nie jest osamotniony w walce ekologicznej. Wspierają go mieszkańcy, niektórzy radni miejscy, organizacje pozarządowe, pracownicy UWM, media.
Uczestnicy grupy Zielona ulica, zielona okolica byli pod wrażeniem pracy, jaką wykonali mieszkańcy w obronie drzew.
Marek: – Drzewo bardzo łatwo jest ściąć, to koniec życia ptaków, mniej tlenu, mniej zieleni, miejsca integracji, spotkań w cieniu…
Zosia: – Panie Jurku, potrzebujemy pana na naszym osiedlu, też szykuje się zamach na drzewo.
Alina: – Mieszkałam tu kiedyś. Drzew było więcej niż domów. Teraz jest odwrotnie.
Bożena: – Ach, jaka pozytywna wyprawa. Przytulałam się do tego drzewa. Mam dobry dzień.

Integracja mieszkańców

Na osiedlu mieszka wielu Wołyniaków i ich potomków. Oni też kibicują Jerzemu Buczyńskiemu. Mieszkańców tak połączyła walka o ocalenie dębów, że urządzili 10 maja 2023 roku pierwsze osiedlowe Święto Niedźwiedzia, oczywiście z widokiem na Adama i Ewę. 10 maja to dla miejscowych Wołyniaków szczególny dzień. W 1945 r. osiedlili się na Niedźwiedziu.
— Podczas spotkania ludzie opowiadali o pierwszych dniach, miesiącach mieszkania w tej dzielnicy, jak tu się zagospodarowywali, jak tęsknili do rodzinnych stron. To się przenika, oni nas wspomagają, a my ich – mówi społecznik.
Pan Jerzy, który w ostatnich latach zawodowego życia pracował jako urzędnik, napisał „Legendę o dębach z Zatorza”. To historia pięknej, ale niespełnionej miłości Ewy i Adama, po której zostały – posadzone przed śmiercią narzeczonego – dwa strzeliste drzewa. Legenda została przetłumaczona na gwarę warmińską przez znanego regionalistę Edwarda Cyfusa, na niemiecki przez Herberta Monkowskiego (honorowego obywatela Olsztyna) i na francuski przez stryjeczną siostrę pana Jerzego Alinę Daulard, która od ponad 40 lat mieszka we Francji.

Wszystko się zmienia

– Zmienia się krajobraz osiedla, przybywa bloków, samochodów, my walczymy o dęby, o ptaki, o zachowanie równowagi – podkreśla pan Jerzy.
Podkreśla, że sprawa drzew wiele zmieniła w jego życiu. Przede wszystkim zamiast siedzieć przed telewizorem, skupia swoją uwagę na ekologicznym wyzwaniu. Poznał lepiej swoich dalszych i bliższych sąsiadów, którzy wspierają go w tych działaniach. Sprawa zintegrowała też mieszkańców. Wreszcie poznał historię swojego osiedla. I okazało się, że na osiedlu są pomniki przyrody. Cenny jest zwłaszcza specyficzny, oryginalny żywopłot bukowy oraz szypułkowy dąb piramidalny.
Grupa chciała wiedzieć, co dalej zamierza robić społecznik?
– Czekamy, co zdecyduje sąd w sprawie drogi do dębów. Zamierzamy ustawić tablicę informacyjną i po raz drugi zorganizować Święto Niedźwiedzia, 10 maja już blisko!
Planujemy zrobić za naszym blokiem ogród społeczny, mamy już projekt. Miejsce dla każdego, gdzie każdy będzie mógł siać, sadzić, odpoczywać. Oczywiście z widokiem na dęby – mówi Jerzy Buczyński.
Red.


Dofinansowano ze środków Programu „UTW–Seniorzy w akcji” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”.
Działania wspiera SSK „Pojezierze” w Olsztynie.