
Ewa Hopfer opowiadała o Bronisławie Sałudzie, dziennikarzu, pisarzu, wydawcy i kolekcjonerze
– W tym szczególnym dniu, Dniu Darczyńcy, chciałbym państwu podziękować za przekazane nam zbiory. My, historycy, mamy świadomość, jak „dziś” za chwilę staje się „wczoraj”. Dziękuję, że zaufaliście nam, przekazując swoje pamiątki i dokumenty, że zrobiliście to dla pamięci – czyli dla nas wszystkich – mówił prof. dr hab. Norbert Kasparek, dyrektor Archiwum Państwowego w Olsztynie na spotkaniu 5 grudnia w przeddzień Dnia Darczyńcy.
Prywatne kolekcje wędrują do archiwów
Ten dzień został ustanowiony w 2020 roku przez naczelnego dyrektora Archiwów Państwowych. W ten sposób archiwiści chcieli uhonorować osoby przekazujące bezcenne pamiątki historyczne do archiwów. W tym dniu archiwa państwowe w całej Polsce organizują wydarzenia, by podziękować ofiarodawcom i zaprezentować przekazane materiały.
Mówił o tym dr Mariusz Korejwo z olsztyńskiego archiwum.
– Archiwum Państwowe zbierało głównie dokumentacje firm, a od 2020 roku zbieramy także to, co przekazują mieszkańcy. Archiwa to instytucje wiecznego trwania, a więc – mówiąc trochę z przymrużeniem oka – to my decydujemy, co przetrwa. Zapraszamy więc do przekazywania prywatnych zbiorów – u nas jest największe prawdopodobieństwo, że uda się przechować dokumenty po kres dziejów. Dziś przedstawimy to, co jest zasobem „niepaństwowym”.
Jeden mianownik: świadectwo epoki
Agata Janicka z archiwum podkreśliła, że w 2025 roku wpłynęło kilkaset zasobów szczególnej wartości. – Każdy z nich stanowi odrębną narrację, a jednocześnie łączy je wspólny mianownik: świadectwo epoki, świadectwo, kim byliśmy i kim jesteśmy. Jednym z większych zespołów jest spuścizna pana Bronisława Sałudy (1927-2019).
W 172 jednostkach zapisana jest wielowarstwowa opowieść o człowieku w życiu społecznym, kulturalnym i zawodowym. –Dokumentacja osobista splata się z działalnością twórczą i zawodową. Ta spuścizna to przykład na to, jak archiwum prywatne staje się archiwum publicznym, jak to, co przez lata było w rękach jednej osoby, zaczyna żyć nowym życiem, stając się częścią dziedzictwa regionu – mówiła Agata Janicka.
W tym roku zostały przekazane zbiory m.in. artysty Tadeusza Piotrowskiego, prawnika i działacza społecznego Andrzeja Sassyna, Wiktora Marka Leyka, firmy Biolacta, ZHP, Polskiego Towarzystwa Naukowego Kultury Fizycznej w Olsztynie.
– Każdy ze zbiorów jest inny, a wszystkie łączy jedno: trafiły do miejsca, gdzie pamięć historyczna gwarantuje trwałość ich istnienia. Dziękuję państwu za postawę – bo pamięć nie może zaginąć – podkreślała archiwistka.
Prezentacja trzech darów
Na spotkaniu w Archiwum Państwowym jeden z darczyńców, Zdzisław Czaplicki z Polskiego Towarzystwa Naukowego Kultury Fizycznej w Olsztynie opowiedział o ofiarowanej własnej kolekcji oraz o swoich rozległych zainteresowaniach.
Natomiast o artyście Tadeuszu Piotrowskim i jego spuściźnie opowiedzieli jego przyjaciele. Wyraźnie wzruszony malarz i grafik Tadeusz „Bury” Burniewicz, stwierdził, że to jest kolejne, już trzecie, pożegnanie artysty po jego śmierci.
Ewa Hopfer, prezes Fundacji im. Bronisława Sałudy, opowiedziała o patronie fundacji. Był wydawcą, pisarzem, dziennikarzem, w latach 1954-1966 dyrektorem ówczesnej delegatury Polskiego Radia w Olsztynie.
Za kadencji Bronisława Sałudy został wybudowany nowy budynek rozgłośni. Redaktor był inicjatorem budowy pierwszego nadajnika radiowo-telewizyjnego na Pieczewie. Po odejściu z radia pracował w Akademii Rolniczo-Technicznej, gdzie obronił doktorat, oraz w Ośrodku Badań Naukowych. Był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego „Pojezierze”, założycielem Oficyny Druków Niskonakładowych, w którym ukazało się kilka unikatowych książek zapomnianych autorów, sam był autorem książek, pasjonatem łowiectwa.
Przygotował jedyną w Polsce, ponad tysiącstronicową „Encyklopedię Łowiectwa” oraz „Kalendarz Historyczny Polski Północnej”, który obecnie jest publikowany na stronie internetowej SSK Pojezierze. Ewa Hopfer opowiadała, ile pracy wymagało przygotowanie pamiątek po dziennikarzu, którzy miał wiele rozległych pasji, zainteresowań i ogromne zbiory książek. Wspomniała także, jak wyglądało jego mieszkanie, do którego weszła razem z archiwistą Mariuszem Korejwo. – Książki były wszędzie, ich porządkowanie zajęło kilka dni – mówiła.
Po śmierci Bronisława Sałudy 10 listopada 2019 roku SSK Pojezierze zorganizowało spotkanie pt. „Bronisław Sałuda – człowiek, którego nie da się zapomnieć”. Teraz to stało się faktem – nie da się zapomnieć o dziennikarzu, bo przypominają o nim pamiątki przekazane „na zawsze” do Archiwum Państwowego.
Beata Brokowska

Prof. dr hab. Norbert Kasparek, dyrektor Archiwum Państwowego, wita gości w Dniu Darczyńcy


Niektóre z ofiarowanych zdjęć i maszynopisów Bronisława Sałudy zostały pokazane na wystawie w Archiwum Państwowym
Fot. Beata Brokowska
* * * * * *

