Joanna Bator: mam tendencję do samoograniczania się

Joanna Bator

Joanna Bator

Czy śnią mi się moi bohaterowie? Nie, śnią mi się aury moich książek. Mam jeden powracający sen, który nie jest zbyt przyjemny, jednak zawsze mnie perwersyjnie cieszy, kiedy wraca. Śnią mi się mianowicie korytarze pod Wałbrzychem zalane czarną wodą. A jest ich wiele, stanowią pozostałość po kopalniach lub nazistach, którzy wykopali je w celach do dzisiaj niewiadomych.

W którymś z korytarzy kursuje złoty pociąg, a w nim jest oczywiście bursztynowa komnata, a także klejnoty Hitlera i wunderwaffe. Nie tyle jestem zagrożona, raczej skazana na dryfowanie w nieskończoność po tych korytarzach. Zawsze się budzę łapiąc powietrze jak przytopiona, z ulgą, że jestem tu gdzie jestem.

Nie tylko w Wałbrzychu, ale szerzej, na Dolnym Śląsku, bije najważniejsze źródło moich opowieści. Nie ucieknę przed tym. Robię badania czytelnicze, bo pracuję nad nową powieścią i to jest znowu Dolny Śląsk. Jedna z bohaterek jest warszawianką i oczywiście akcja od razu pędzi na Dolny Śląsk. I pytam się czytelników moich czy oni to zniosą z ewentualnymi wędrówkami do Japonii. Myślę, że w sensie literackim jestem stamtąd najbardziej i to się już nie zmieni.

Z Wałbrzycha wyjechałam jako 18-letnia dziewczyna. Nigdy później już tam nie mieszkałam i nie będę tam mieszkać. Dopiero co byłam w Wałbrzychu i okolicach, od razu jest ten dreszcz. Olsztyn też jest piękny, ale ja ciągle wracam do Wałbrzycha. Myślę, że najważniejsze moje historie będą powstawać między Wałbrzychem, a Japonią.

Polska to moja matczyzna, kraj do którego zdecydowałam się wrócić świadomie, mając inne, bardzo konkretne możliwości. Moim zakorzenieniem są książki, a najbardziej będą książki pisane w polskim języku, niezależnie od tego, że mogą cieszyć się powodzeniem np. w Niemczech. Tu jest jest ten rodzaj więzi z czytelnikiem, jakiej nie będę miała nigdzie indziej na świecie. Nie uważam Polski za wyjątkowy kraj pod jakimkolwiek względem. Nie jesteśmy, ani wspaniali, ani paskudni. Po prostu teraz mamy trochę więcej problemów niż np. 15 lat temu.    

Joanna Bator

Joanna Bator

Kiedy byłam młodą dziewczyną chciałam się wyrwać. To była ucieczka “od”, a nie “do”. Od tego co znałam, co mnie ograniczało, od zamkniętego horyzontu dosłownie i w przenośni. Ale to miejsce w człowieku zostaje. Pierwsze miłości, pierwsze relacje i żeby naprawdę być wolnym i silnym trzeba do tego miejsca wrócić i zrozumieć tych, których się zostawiło.

To jest najważniejsza część procesu, który można nazwać emancypacją. Wrócić do matek, do ich malutkich mieszkanek z firankami, zasłonkami, z Włocławkiem czy Bolesławcem ciasno poustawianym na półkach, i zrozumieć, i pokochać może na nowo. To jest najtrudniejsza część życia córek, które tuż po upadku komunizmu ruszały podbijać świat.

Przez pierwsze dwadzieścia lat po wyjeździe z Wałbrzycha podróż była moim życiem. Miałam ogromne pragnienie ruszenia w świat. Po upadku komunizmu świat nagle stał się dostępny, zachłysnęłam się możliwością poznawania świata i samej siebie po tym jak wrzucę się w konteksty międzykulturowe.Miałam potrzebą samopoznania i rozwoju duchowego, próbowania nowych smaków, nachapania się tym światem, który jeszcze przed chwilą była zamknięty. Uwielbiałam lotniska i ich atmosferę, bardzo za tym tęsknię do dzisiaj.

Posłuchaj wypowiedzi Joanny Bator

Teraz jestem w innym etapie życia, ale też cała kultura europejska i poza europejska jest na innym etapie rozwoju. 20 lat temu nie zdawaliśmy sobie sprawy, że będą wojny klimatyczne, jak bardzo zniszczymy planetę. Wtedy nie wiedziałam, że moje ukochane morze śródziemne będzie w sensie dosłownym pełne trupów. Nie wiedziałam, że na lotniskach, z powodu terroryzmu, będę odczuwać lęk.

Teraz mam tendencję do samoograniczania się. Już nie muszę zobaczyć wszystkich krajów świata. Uważam dzisiaj, że to niestosowne latać dookoła świata, żeby zobaczyć coś czego się nie widziało. To wywołuje też poczucie winy wobec tych, którzy nigdy nie będą mieli takiej możliwości. Czas radości z podróży wspominam z pewną nostalgią z jaką wspomina się pierwszą młodzieńczą eskapadę.


Joanna Bator – pisarka, autorka prac naukowych, esejów, powieści i opowiadań. Jej wypowiedź pochodzi ze spotkania autorskiego zorganizowanego 12 czerwca 2019 r. przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Olsztynie.

Dodaj komentarz