
Naszym gościem był były oficer wywiadu, a obecnie poczytny pisarz – Filip Hagenbeck, dla znajomych pan Wojciech. Szkolono go w „szkole szpiegów” w Starych Kiejkutach. Jest weteranem wielu misji zagranicznych, często prowadzonych w warunkach wojennych.
Pozytywnie przeszedł weryfikację w latach przełomu ustrojowego i na pewien czas powrócił do służby. Był to okres wojny w Iraku, gdzie współdziałał z Amerykanami i gdzie działo się naprawdę wiele. Pytany o to, jak zajął się pisarstwem, odpowiada, że pozazdrościł Vincentowi Severskiemu – chyba najbardziej znanemu szpiegowi piszącemu książki.
Sama historia tego, jak uwierzył w swój talent pisarski, jest wyjątkowa. Był zaangażowany w proces wymiany szpiegów pomiędzy CIA a KGB , do której od czasu do czasu dochodziło na moście Glienicke pomiędzy Poczdamem a ówczesnym Berlinem Zachodnim. Tym razem strona polska chciała przekazać Amerykanom zdekonspirowanego w Polsce słynnego szermierza Jerzego Pawłowskiego, współpracującego z CIA. Na to nie chciał się zgodzić generał Jaruzelski. I wtedy właśnie panu Wojciechowi powierzono misję zmiękczenia stanowiska generała.
Bezpośredni przełożeni wyrazili życzenie, aby generał Jaruzelski, czytając uzasadnienie wniosku, wzruszył się nim aż do łez. I zapewne tak się stało, bo Jerzego Pawłowskiego wystawiono do wymiany. Podczas samej wymiany były szermirz zawrócił na stronę polską I pewnie dlatego po pewnym czasie otrzymał ułaskawienie.
Obecnie Filip Hagenbeck jest cenionym autorem powieści sensacyjnych. W końcu sam przeżył wiele i był świadkiem licznych sensacyjnych wydarzeń – pozostało mu jedynie je spisać. Podkreśla, że większość opisywanych przez niego historii miała swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Obecnie pracuje nad nową powieścią, o której mówił dość enigmatycznie, zasłaniając się klauzulą poufności.

