Barczewskie pożegnanie lata

Pogodny, letni dzień – jeden z ostatnich tego lata – okazał się doskonałą okazją do wycieczki do Barczewa. Tym razem jednak naszym celem nie była Synagoga, lecz kilka innych, niezwykle ciekawych miejsc.

Pierwszym z nich był kościół św. Andrzeja. Pomimo widocznych zaniedbań i prowadzonych prac remontowych panuje w nim niezwykły spokój i szczególna harmonia. Naszą uwagę zwrócił przede wszystkim piękny, wykonany z dużym kunsztem cenotaf Andrzeja i Baltazara Batorych. Ciekawostką jest fakt, że miejsce przeznaczone na pochówek pozostało puste.
Drugim celem naszej wycieczki był więzienny kościół św. Dyzmy, znajdujący się na terenie barczewskiego więzienia. Wizyta w tym miejscu wymagała zgody władz zakładu karnego oraz szczegółowej kontroli osobistej.
Sam kościół nie pełni już swojej pierwotnej funkcji. Jest dziś opuszczony i zaniedbany, choć solidny dach chroni budynek przed dalszym niszczeniem. Sporadycznie wykorzystywany jest jako sala widowiskowa i pozostaje miejscem, które czeka na lepsze czasy.
Kolejnym punktem naszej wyprawy była wizyta w muzeum Feliksa Nowowiejskiego. Czekała tam na nas pani Magda Łowkiel, która wprowadziła nas w niezwykły świat kompozytora.
To właśnie w tym domu urodził się i spędził część swojego życia Feliks Nowowiejski. Jest to wyjątkowe miejsce, które pozwala poczuć klimat epoki, w której żył i tworzył artysta. Zachowało się tu wiele cennych pamiątek rodzinnych: fortepian, fotografie, dokumenty, rękopisy, zbiory nut, książki, obrazy, przedmioty osobistego użytku oraz meble należące do kompozytora i jego rodziny.
W muzeum odbywają się również koncerty, wystawy oraz zajęcia muzyczne. Spacerując po wnętrzach i oglądając zgromadzone pamiątki, można odnieść wrażenie, że poznaje się Feliksa Nowowiejskiego nie tylko jako kompozytora, ale przede wszystkim jako człowieka – i jakby na nowo.
Czcząc pamięć kompozytora odśpiewaliśmy Rotę.
Piętro wyżej znajduje się część poświęcona Barbarze Hulanickiej. Zgromadzono tu liczne pamiątki po artystce, jej warsztat tkacki oraz wiele niezwykłych gobelinów. Ta część muzeum nosi nazwę „Pracownia Hulanickich”.
Ostatnim akcentem naszej wycieczki była wspinaczka na ratuszową wieżę. Kto podjął to wyzwanie, z pewnością nie żałował. Na górze powitał nas ciepły wietrzyk i piękne, skąpane w słońcu widoki na Barczewo i jego okolice.
Warto było!

Fotografował Piotr Placzkowski